Obcokrajowcy w Bielsku-Białej

Pieniądze szczęścia nie dają

Oryginał tekstu w języku rosyjskim poniżej. Оригинальный текст на русском языке ниже.

Cześć wszystkim. Mam na imię Żanna i moja historia o Polsce zaczyna się od 2017 roku.

Właśnie w 2017 postanowiłam wyjechać „dla zabawy” do Polski, gdzie postanowiłam zostać. Wtedy, podobnie jak wiele osób, patrzyłam przez różowe okulary. Bardzo szybko, jednak, bajka się skończyła, ponieważ pracując po 12 godzin na dobę 6 dni w tygodniu, zmęczyłam się emocjonalnie i fizycznie. Przyszedł czas pojechać do domu i decydować co robić dalej: zostać na Ukrainie czy znowu wyjechać do Polski (w tym czasie złożyłam wniosek na kartę pobytu).

Po odpoczynku w domu wróciłam do Polski i od razu zajęłam się poszukiwaniem nowej pracy. Był to bardzo długi proces, bardzo dużo problemów z dokumentami i pracą, oczywiście.

W końcu, po 2 miesiącach poszukiwań, zaczynam nową pracę. Z radości nie mogę znaleźć sobie miejsca. Dużo mówić o tej pracy nie będę, nudy, ale mogę powiedzieć jedno – jeżeli wam coś się nie podoba, nie siedźcie w jednym miejscu. Ja bardzo długo siedziałam w tym przysłowiowym jednym miejscu i wydawało mi się, że moje życie właśnie w taki sposób przejdzie obok mnie. Teraz, niestety, muszę przyznać przed samą sobą, że jeden rok ze swojego życia mogę wykreślić.

Oczywiście są też plusy pracy niezgodnej ze zawodem, poniżej kwalifikacji. Właśnie pracując w taki sposób zaczęłam rozumieć, że zabawa się skończyła, należy decydować i działać. Długo nie musiałam jednak myśleć, ponieważ największym moim problemem był język. Język ogólnie stanowi dla mnie zupełnie osobny temat. I właśnie w tej pracy musiałam przejrzeć swój stosunek wobec tej sytuacji.

Pracowałam tylko z polskimi współpracownikami i koniecznie chciałam rozmawiając z nimi ich rozumieć. Praca była ciężka, ale właśnie ludzie, z którymi pracowałam, dawali mi siłę i wiarę w to, że wszystko będzie dobrze. Dużo było osób, które chciały mi pomóc z nauką języka. One bardzo się starały i to się im udawało. Jestem wdzięczna każdej osobie, którą spotkałam na swojej drodze i która mnie doświadczyła. W tak trudnej sytuacji, jak zawsze, starałam się szukać jakiejś pozytywnej rzeczy, ale już po pół roku skończył mi się cały pozytyw. Nie zostało nic. Zdziwiło mnie to, że zauważyłam to w sobie nie tylko ja – wszyscy moi współpracownicy zaczęli mówić: „Żanetko, co się stało?!” Było mi ciężko zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Wszystko mnie niestety męczyło…

Pewnego dnia przyszłam do pracy, gdzie czekała na mnie niespodzianka. Moja koleżanka znalazła dla mnie ośrodek, gdzie jej zdaniem mogliby mi pomóc. Szczerze, w tym czasie nie chciało mi się niczego, myślałam, że mnie już nic nie pomoże. Nie byłam zainteresowana, ale szanując starania koleżanki, postanowiłam tam pojechać.

Nastąpił ten dzień – przyjechałam do Ośrodka Integracji Obcokrajowców w Bielsku-Białej „myBB”. Teraz wspominam wszystko z uśmiechem na twarzy, lecz wtedy strasznie się bałam. Wtedy nawet nie mogłam sobie wyobrazić, co wydarzy się dalej.

Gdy przyjechałam, trafiłam na kobietę z Ośrodka, która zaprosiła mnie na rozmowę. Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach: o pracy, edukacji i talentach, których według mnie w tym czasie nie posiadałam. Właśnie tam dowiedziałam się, że Ośrodek przygotowuje koncert, który miał się odbyć za miesiąc. Dowiadując się o moim muzycznym wykształceniu, poproszono mnie o pomoc. To zdarzenie przewróciło moje życie w Polsce do góry nogami.

Po spotkaniu w Ośrodku wróciłam do domu i zdecydowałam się, niezależnie od wszystkiego, przeprowadzić się ze wsi znajdującej się niedaleko Bielska, do centrum tego miasta. Oczywiście w trakcie tygodnia to uczyniłam. Postanowiłam nie poprzestać na tym. Postawiłam sobie kolejne zadanie, tj. przestać pracować po 12 godzin i 6 dni w tygodniu. To wszystko spełniło się w trakcie miesiąca – otrzymałam harmonogram pracy o którym marzyłam od początku mojego pobytu w Polsce. I to by było na tyle. To znaczy, można było już żyć i się cieszyć. Ale nie. Mieszkałam w centrum ulubionego, pięknego miasta, harmonogram pracy był super, ale… nadal czegoś mi brakowało. Ale czego?..

Ponieważ otrzymałam od życia w prezencie wiele miłych osób, które pomogły mi i doświadczyły bez względu na to, czy to doświadczenie było pozytywne czy też nie (wszyscy jesteśmy ludźmi), wyciągałam wnioski. Znowu zechciałam coś zmienić i zaczęłam poszukiwania pracy związanej z moim wykształceniem. Bardzo ciężko było mi zmienić pracę, ponieważ pracowałam w niej już ponad rok i byłam przyzwyczajona zarówno do pracy, jak i ludzi. Byłam bardzo niecierpliwa w poszukiwaniach. To wszystko miało miejsce latem 2019 roku. To lato było najwspanialszym za ostatnie 2 lata w Polsce. Znalazłam w sobie siły na wszystko i nawet więcej: koncerty, festiwale, imprezy, pikniki i, oczywiście, wiele-wiele nowych przyjaciół i znajomych, którzy zawsze przejawiali w stosunku do mnie wsparcie. To było bardzo ważne dla mnie.

Dużym zaskoczeniem było też to, że otrzymałam okazję wrócić do przeszłości. Na Ukrainie pracowałam muzykiem i bardzo mi się podobała tu możliwość uczestnictwa w koncertach i przebywanie w środowisku twórczych ludzi. Dlatego też najważniejszym jest, to, że nie warto się bać, co w tamtym okresie nie mogłam oczywiście powiedzieć o sobie. Bałam się wszystkiego. Zwłaszcza, kiedy występowałam na głównym placu mojego nowego miasta (choć wcześniej miałam przerwę ze śpiewaniem ponad 8 lat, nie licząc śpiewów pod prysznicem, gdy nikt nie słyszał). Otrzymałam możliwość. Teraz wspominał to z uśmiechem, a wtedy miałam ochotę zapaść się pod ziemię i mimo wszystko, zdecydowałam się wystąpić. Jak mówiłam wcześniej, wsparcie innych osób jest bardzo ważne.

Bardzo bym chciała, aby każda osoba, która przyjechała tu, miała możliwość nie tylko pracować, ale i żyć. Bo, jak mówi powiedzenie: „Kiedy próbujesz zarobić na życie, nie zapominaj o samym życiu”, – i z tym się zgadzam, ponieważ nikt nie jest wieczny i żyć tylko i wyłącznie dla pieniędzy jest po prostu nie normalne. Ja oczywiście rozumiem, że są różne sytuacje, ale wyjście jest zawsze, a jeżeli go nie ma, to należy szukać. Pracę można znaleźć zawsze. Pieniądze szczęścia nie dają. Bez nich ciężko, ale człowiekowi dużo nie potrzeba. Wszystkich pieniędzy nie da się zarobić. Również ja nie od razu zrozumiałam to, ale zrozumiałam. I zrobiło mi się lżej. Pojawiły się zainteresowania, które nie były związane z zarabianiem pieniędzy. Bardzo polecam uczestniczyć w różnych spotkaniach, koncertach i poznawać innych. Wszystkim nam potrzebna jest komunikacja. W tym temacie dużo propozycji ma „myBB”. Jestem bardzo wdzięczna, ponieważ dzięki im zrozumiałam, że zmiany są nam potrzebne dla rozwoju i nie warto się bać zmian.

Wróćmy jeszcze do poszukiwań pracy. Po długim oczekiwaniu, już myślałam, że nic się nie uda. Zaczęły mi opadać ręce, pojawiały się myśli o tym, że jednak moja sytuacja zawodowa się nie zmieni – będę pracować w fabryce. Jednak życie odwróciło się do mnie twarzą – tak, właśnie tak! W końcu przyszedł właśnie ten moment, kiedy otrzymałam propozycję wspaniałej pracy. Bardzo się bałam rozmowy kwalifikacyjnej. Nawet zaczęłam siebie karcić za to, że sobie w ogóle coś takiego wymyśliłam: nowe państwo, kultura, nie idealna znajomość języka polskiego…. Po co? Gdzie? Ale kiedy przyjechałam na rozmowę, to wszystko to było nie aż tak przerażające, jak myślałam. Dowiedziałam się o warunkach pracy i usłyszałam: „Wszystko OK, Pani nam pasuje, kiedy może Pani zacząć?” To, że byłam w szoku, jest mało powiedziane. Po spotkaniu nie wiedziałam gdzie mam się podziać z ogromnej radości. Chciało mi się płakać, biegać, podzielić się z kimś tą radością. Radością tego, że zostałam przyjęta i etap życia w fabryce zostaje zakończony. W ten sposób osiągnęłam swój drugi cel. Byłam zadowolona i powiem szczerze, że jest to zasługa jednej bardzo drogiej mi osoby, która bardzo pomogła mi w tym trudnym okresie i będę jej wdzięczna do końca swoich dni. Wiem i będę wierzyć, że na świecie jest dużo miłych i dobrych ludzi. Wszystkim życzę przyjemnych chwil w życiu. Pamiętajcie, że wszystkich pieniędzy nie jesteśmy w stanie zarobić. Należy zdążyć z życiem. Szczęścia i miłości wszystkim.                       

Деньги не дают счастья

Всем привет, меня зовут Жанна и моя история о Польше начинается с 2017 года.

Именно в 2017 я решила уехать “по приколу” в Польшу. Ну и так получилось, что захотела остаться. Но на тот момент я как и многие была в розовых очках. В скором времени сказка закончилась – я морально и физически устала работать по 12 часов. Настало время ехать домой и решать: что же мне делать дальше – оставаться дома ну или же ехать в Польшу (на тот момент я уже подала документы на карту побыта).

После отдыха дома, я вернулась в Польшу и сразу же занялась поиском работы. Но это не был долгий процесс. Потом было очень много проблем с документами и  конечно же с самой работой.

Наконец-то спустя 2 месяца, я выхожу на новую работу. От радости не могу найти себе места. Много говорить о работе не буду, скучно. Но могу вам сказать одно – если вам что-то не нравится, не сидите на месте. Я очень долго сидела на этом самом одном месте, и мне казалось, что моя жизнь так и пройдет. Теперь я могу признаться перед самой собой, что один год с своей жизни я могу смело вычеркнуть. 

Но есть и плюсы в этой работе не по специальности, ниже своих квалификаций. Именно работая там я твердо начала понимать, что приколы закончились, нужно что-то решать. Долго думать не пришлось, так как самая главная проблема это язык. Язык – это лично для меня отдельная тема. Я не хотела учить его вообще. Но именно на этой работе мне нужно было пересмотреть свое отношение к данной ситуации. 

Я работала только с польскими сотрудниками и конечно же я захотела их понимать и иметь с ними общение. Работа была тяжелая, но именно те люди с которыми я работала, давали мне силы и веру, что все будет хорошо. Очень много было именно тех кто хотел научить меня языку. Они очень старались мне помочь и у них это получилось. Я по своему благодарна каждому человеку которого встречала на своем пути, безусловно каждый дал мне какой-то опыт. В этой сложной ситуации я, как везде и всегда, пыталась искать какие-то позитивные черты. Но уже через год у меня весь позитив закончился, не осталось ничего. К моему удивлению это заметила не одна я – все мои коллеги мне начали говорить: Żanetko, co sie stalo?! Мне было тяжело не только физически, но и морально. Мне надоело все, увы…

В один прекрасный день я пришла на работу и меня ждал сюрприз. Моя коллега по работе нашла для меня центр где могли бы мне помочь. Если честно на тот момент я вообще ничего не хотела, думала, что мне уже ничего не поможет. Мне было не интересно, но я из-за уважение к своей коллеге решила съездить.

Ну вот настал тот самый день – я приехала Центр Интеграции Иностранцев в Бельско-Бялой “myBB”. Сейчас вспоминаю это все с улыбкой на лице, а тогда было страшно ужасно. В то время я даже и думать не могла, что со мной будет дальше. Когда я приехала со мной мило беседовала одна из представителей центра. Говорили о многом: о работе, образованию и талантах, которых на мой взгляд на то время я не имела. Там я узнала, что Центр готовит концерт, который должен был состояться через месяц. Узнав о моем музыкальном образовании, меня попросили помочь. Это перевернуло всю мою жизнь в Польше. После встречи в Центре, я вернулась домой и  решила переехать из села возле Бельска в центр этого города чтобы мне этого не стоило. Конечно в течении недели я это сделала. На этом решила не останавливаться. Я поставила себе задачу прекратить работать по 12 часов и 6 дней в неделю. Это все тоже было сделано в течении месяца – мне дали график о котором я мечтала наверно за весь период в Польше. Ну вот и в общем все. То есть можно жить и радоваться. Но не тут то было. Я живу в центре любимого, красивого города, рабочий график супер, но… все-же чего-то не хватает. Но чего?.. 

Так как жизнь мне подарила много приятных людей, которые могли мне помочь и дали мне важный опыт, несмотря на то, был он приятный или нет (все мы люди), я брала от всего этого урок. Мне снова захотелось что-то изменить, и я начала поиски работы связанной с моей специальностью. Очень трудно было менять работу, так как я уже работала больше года и привыкла к той работе и людям. Я была очень нетерпелива в поисках. Это все происходило летом 2019 года.

Лето у меня было самое крутое за мои последние 2 года в Польше. Я нашла в себе силы на все и даже больше: концерты, фестивали, вечеринки, пикники и, конечно же, много-много новых друзей и знакомых, которые всегда проявляли ко мне поддержку и внимание. Это было очень важно для меня. 

   Большой неожиданностью для меня было то, что мне позволили немного вернутся в свое прошлое. В Украине я работала музыкантом и мне очень нравилось быть участницей концертов и находиться среди творческих людей. Поэтому главное не боятся, что на то время не могла сказать о себе. Я боялась всего. Даже когда мне пришлось петь на центральной площади моего нового города (хоть я не пела больше 8 лет, ну разве что в душе пока никто не слышит, что не считается). Мне предоставили такую возможность. Сейчас вспоминаю это с улыбкой, а тогда я была готова провалиться просто под землю, но несмотря на все, я решилась. Как я говорила раньше, поддержка-очень важна.

Мне бы очень хотелось, что бы каждый человек который приехал сюда не просто работал, а жил. Ведь как гласит одно выражение: “Когда пытаешься заработать на жизнь, не забывай о самой жизни”, – и я соглашусь с этим, потому что мы не вечные и жить только ради денег просто ненормально. Я конечно-же понимаю,что есть разные ситуации, но выход есть всегда, а если его нету, – то ищите. Работу можно найти всегда. Не в деньгах счастье. Без них тяжело но человеку много не надо. Всех денег не заработать. Я тоже к этому не сразу пришла, но пришла. И сразу стало легче жить. Появились интересы, которые не связаны с деньгами. Рекомендую вам ходить на разные встречи, концерты и знакомится. Ведь нам всем нужно общение. По этому поводу очень много предложений имеет “myBB”. Я очень благодарна им, потому что поняла что изменения нужны для нашего роста и их не надо боятся. 

Вернемся еще к поискам работы. После долгих ожиданий, я уже не думала, что что-то получится. Начала опускать руки, закрадывались мысли о том, что все так и будет продолжатся в моей профессиональной деятельности – буду работать на заводе годами. Но жизнь повернулась ко мне лицом, да, именно так! Наконец-то пришел тот самый  момент, когда мне предложили работу. Мне было ужасно страшно ехать на собеседование. Я уже начала себя ругать за то, что что я вообще себе возомнила: новая страна, культура, не идеальное знание польского языка… Зачем? Куда? Но когда я приехала, то все оказалось не так и страшно. Я услышала обо всех условиях работы и мне сразу-же сказали: “Wszystko OK, Pani nam pasuje, kiedy może Pani zacząć pracę?” Сказать, что я была в шоке, это вообще ничего не сказать. После встречи я не знала куда деться от радости. Мне хотелось плакать, куда-то бежать, поделиться кем-то радостью. Меня просто рвало на части от того, что произошло – меня приняли, с заводом покончено. И єтим образом другая поставленная мною задача была исполнена. Я была довольная и скажу честно, это заслуга очень дорогого мне человека, который мне очень помог в трудный период и я буду ему благодарна до конца своих дней. Я знаю и буду верить, что в мире есть еще много хороших и добрых людей. 

Вам всем желаю приятных моментов жизни. Помните, что всех денег мы не заработаем, нужно успеть жить. Счастья и любви всем.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to:
close-alt close collapse comment ellipsis expand gallery heart lock menu next pinned previous reply search share star